Enter title here
Jeszcze tylko szybki podgląd wordpressa, żeby sprawdzić, kiedy ostatni raz tu coś napisałem… 29 dni! Oł… Zaległości, zaległości…
Zajęty byłem, matury były, trochę się do nich uczyłem i jakoś je przetrwałem. Ustne poszły cacy, sam się nie spodziewałem, że tak dobrze będzie. Nikt się tego nie spodziewał.
Praca jest, pieniążki przybywają. Okazje są, by je wydać, więc ubywa ich w lekko zastraszającym tempie mimo, że już 6 dni nie palę (i jest mi z tym dobrze i łatwo). Mój zegar biologiczny jest co chwilę przestawiany. Dziś obudziłem się o 8:20, a z przedwczoraj na wczoraj poszedłem spać o 5:00, bo do 4:30 pracowałem. I nie czuję, że mam jeszcze przed sobą lekko ponad 4 miesiące wakacji…
Łapię dzień, łapię każdą sekundę. Przeżywam ją tak, jakby miała być ostatnią dobrą chwilą w życiu. Co za to dostaję w zamian?
Stanęliśmy w miejscu zamiast zdobywać wszystko dookoła i piąć się co raz wyżej? Stoimy w miejscu i zdobywamy “okejki” tylko po to, bo to fajne i można to robić przy okazji? Czy tylko mi się wydaje?
Ogólnie to jestem szczęśliwy.
M.
